FAQ | Spis Tematow | Szukaj | Użytkownicy | Album | Rejestracja | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Koty na statkach
Autor Wiadomość
Aneta 
Administrator


Imię mojego kota: Alfred vel Czubek
Imię mojego kota: Dzikus
Moje Koty za TM: Leon
Wiek: 41
Dołączyła: 21 Lis 2013
Posty: 457
Skąd: Warszawa
Wysłany: 3 Grudzień 2013, 14:23   Koty na statkach

I) Fragment artykułu Łukasza Wasilewskiego o kotach rosyjskich niebieskich:
"...Wielu marynarzy twierdzi, że koty na statkach i okrętach lepiej sprawowały się od psów, które tak naprawdę wiele korzyści nie przynosiły. Nie potrafiły bowiem polować, brzydko pachniały i sprawiały wiele problemów sanitarnych. Co innego kotki, które jak wiadomo, są z natury czyste i załatwiają swoje potrzeby do specjalnych pudełek z piaskiem, a nawet do marynarskich toalet.
Pisząc o kociej marynarskiej braci, szczególnie należy wyróżnić rasę niebieską – rosyjską. Warto dodać, że koty te zostały odkryte dzięki angielskim podróżnikom – żeglarzom. Marynarze z Archangielska (było to jedyne miasto przeładunkowe i wylotowe w rejonie, które przez wiele dni w roku skute jest lodem), którzy schodzili z pokładów, spotykali tam dziko żyjące, niezwykle łowne, niebieskie koty. Zabierali je chętnie ze sobą na statki. Co ciekawe, w Europie owe niebieskie stworzonka występowały dosłownie wszędzie. Można je było spotkać np. w Wielkiej Brytanii, gdzie rozpowszechniła się rasa Brytyjska Niebieska. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że podobno tylko te dzikie koty z Archangielska były odporne na wodę i zimno – niczym niedźwiedzie polarne. Należy również dodać, że posiadały one podwójnej grubości sierść.
Nic więc dziwnego, że marynarze byli bardzo zainteresowani tymi zwierzątkami i w 1980 roku przywieźli kilka pięknych bladoniebieskich kotów z matowo-zielonymi oczami.
Pełniły one ciężką służbę na nowoczesnych okrętach wojennych. Pojawiały się również na polskich jednostkach działających w ramach sił Aliantów na wodach północnych podczas II Wojny Światowej.
Najwięcej informacji znajdziemy o kociej rodzinie z niszczyciela ORP „Garland”. Kotka o imieniu Puszek przeżyła najbardziej krwawą część służby okrętu podczas morderczych konwojów do Murmańska. Heroiczna to była walka o życie! Podobno po zalaniu lodowatą wodą kubryku, gdzie została umieszczona ze swoimi kociętami, sprytnie włożyła swoje maleństwa do pływających misek i w ten sposób doczekała się pomocy.
W wielu regionach świata żaden statek czy okręt nie wypływał na otwarte morze bez obecności kota na pokładzie. Te zwierzątka były traktowane, jak talizmany, które przynoszą szczęście.
Niebezpiecznie robiło się wtedy, gdy podczas rejsu jakiś kot przypadkowo znalazł się za burtą. Według marynarskiej tradycji w takiej sytuacji jednostka stawała się przeklęta i groziło jej rychłe zatonięcie bądź inna katastrofa...".

II) Fragment artykułu Sławomira Lipieckiego o podobnej tematyce z gazety Kocie Sprawy nr 122-123:
"Niebieski marynarz z Archangielska
Wśród kociej marynarskiej braci wyróżnia się szczególnie rasa niebieska rosyjska. Koty te zawdzięczają swoje odkrycie angielskim podróżnikom – żeglarzom. Anglia jako główna potęga morska miała swoje porty we wszystkich częściach świata, gdzie prowadziła intensywny handel lub politykę odstraszającą. W 1553 roku Anglicy zbudowali jeden z takich portów u wybrzeży Morza Białego. Gdy rozrósł się on do rozmiarów miasta, po około 60 latach od założenia nazwano go Archangielskiem. Swoją drogą, to jedyne miasto przeładunkowe i wylotowe w rejonie, które przez 200 dni w roku całkowicie skute jest lodem. Marynarze schodzący z pokładów spotykali tam dziko żyjące, niezwykle łowne niebieskie koty i chętnie zabierali je ze sobą na statki i okręty.
W Europie owe niebieskie koty były dosłownie wszędzie (np. w Wielkiej Brytanii rozpowszechniła się rasa brytyjska niebieska). Ale tylko te dzikie z Archangielska odporne były na wodę i zimno, tak jak niedźwiedzie polarne. Miały przy tym podwójnej grubości futro. Marynarze byli bardzo zafascynowani tymi kotami i mimo braku zainteresowania hodowców, w 1890 roku przywieźli kilka pięknych bladoniebieskich kotów z matowo zielonymi oczami.
Koty te często pełniły ciężką służbę na nowoczesnych okrętach wojennych. Pojawiały się również na polskich jednostkach, działających w ramach sił aliantów na wodach północnych podczas II wojny światowej. Najwięcej wiadomo o kociej rodzinie z niszczyciela ORP „Garland”. Kotka o imieniu Puszek miała przejść wraz z załogą najbardziej krwawą część służby okrętu na trasie północnej, podczas morderczych konwojów do Murmańska. Podobno po zalaniu lodowatą wodą kubryku, gdzie została umieszczona ze swoimi kociętami, powkładała młode do pływających misek i tak doczekała przybycia pomocy.W tym miejscu należy podkreślić, że zarówno koty rosyjskie niebieskie, jak i większość innych, naturalnych ras, mimo swoistej wrodzonej awersji do wody, w obliczu wyższej konieczności to świetni pływacy...".
 
 
     
Autor Wiadomość
Aneta 
Administrator


Imię mojego kota: Alfred vel Czubek
Imię mojego kota: Dzikus
Moje Koty za TM: Leon
Wiek: 41
Dołączyła: 21 Lis 2013
Posty: 457
Skąd: Warszawa
Wysłany: 31 Marzec 2015, 13:43   

Ostatnio znalazłam piękne zdjęcie kota załatwiającego się do kuwety na statku ;) Popatrzcie z jakim szacunkiem odnoszono się do kotów na statku, jak piękną kuwetę miał kot. Jak pomyślę, że ja w dzieciństwie miałam tylko plastikowy nocnik to od razu robi mi się przykro :)
Na zdjęciu poniżej jest kot Fishcakes w okrętowej kuwecie na krążowniku liniowym HMS "Hood" :shock:



statek.jpg
Pobierz Plik ściągnięto 623 raz(y) 68,14 KB

 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group