FAQ | Spis Tematow | Szukaj | Użytkownicy | Album | Rejestracja | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
"Nieboszczyk wędrowny" Małgorzata J. Kursa (Tom 1)
Autor Wiadomość
Aneta 
Administrator


Imię mojego kota: Alfred vel Czubek
Imię mojego kota: Dzikus
Moje Koty za TM: Leon
Wiek: 41
Dołączyła: 21 Lis 2013
Posty: 457
Skąd: Warszawa
Wysłany: 11 Luty 2019, 14:53   "Nieboszczyk wędrowny" Małgorzata J. Kursa (Tom 1)

Wydawnictwo: Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2016 r.
Liczba stron: 240.

Fantastyczny kryminał, napisany z wielkim humorem gdzie głównym bohaterem jest czarny kot o imieniu Belzebub i wadze 11 kilogramów!
Tak kot przedstawia sam siebie:
"Od razu powiem, że jestem kotem, żeby Wam nic głupiego do głowy nie przyszło. Bez fałszywej skromności mogę dodać, że wszyscy doceniają moja wyjątkową urodę. Na mój widok nawet nie bardzo pobożny ojciec Marylki przeżegnał się i jęknął:
- Innego nie było? Toż to istny Belzebub!
No i w ten sposób zostałem Belzebubem. Bo czarny jestem jak smoła, a oczy mam jak złociste gwiazdki (tak mówi Marylka, bo Sławek się upiera, że czarny jestem jak diabeł, a oczy mam gadzie)."

W książce bardzo barwnie przedstawiona jest więź między ludźmi a kotem. Marylka "właścicielka", a tak na prawdę służąca Belzebuba, ubóstwia swojego kochanego koteczka widząc w nim same dobre cechy, zupełnie jak ja gdy ktoś pyta o mojego kotka Alfredka. Bardzo utożsamiam się z Marylką, w końcu miło mi było czytać o kimś równie zakręconym na punkcie swojego kota jak ja. Myślę, że skoro autorka tak przedstawiła sytuację w książce, to NA PEWNO na świecie, żyją ludzie tacy sami jak ja, czyli normalnie nienormalni na punkcie kotów ;) ;) ;)

A oto jak autorka sama się przedstawia. Już po tym opisie widać, że Pani Małgorzata ma wielkie poczucie humoru i dystans do siebie :)
"Jestem żoną, matką, czytelniczką, pisarką, optymistką i antytalentem technicznym na rzadko spotykaną skalę. Aktualnie siedzę cicho pod mięciutką łapką (z braku pantofla) mojej ukochanej Kropki, kocicy kanapowej. Niczym szczególnie się nie różnię od pozostałych przedstawicieli gatunku, nad czym serdecznie boleję, gdyż oryginalność byłaby przyjemną rekompensatą za niedobór centymetrów (jestem wzrostu nizinnego). Krótko mówiąc, sama sobie wydaję się normalna. Ale czy mam rację? O to trzeba by już zapytać rodzinę."



nieboszczyk.jpg
Pobierz Plik ściągnięto 128 raz(y) 8,07 KB

 
 
     
Autor Wiadomość
Aneta 
Administrator


Imię mojego kota: Alfred vel Czubek
Imię mojego kota: Dzikus
Moje Koty za TM: Leon
Wiek: 41
Dołączyła: 21 Lis 2013
Posty: 457
Skąd: Warszawa
Wysłany: 11 Luty 2019, 15:36   

Na zachętę kilka wybranych przeze mnie cytatów :)

Str. 120 - 121, str, 150 - 151
"Wczoraj Sławek, jak ostatni grubianin i - nie bójmy się tego słowa - cham, wyeksmitował słodko śpiącego kocura z materaca na kocie legowisko, Belzebub zatem był śmiertelnie obrażony. Postanowił ignorować swoich dwunożnych, dopóki się stosownie nie pokajają. Ponieważ jednak samo ignorowanie wydało mu się zbyt słaba karą, po ich wyjeździe zszedł na dół i obsikał kapcie gospodarza. Na ukochane klapki Marylki zabrakło mu już amunicji, więc tylko w jednym przegryzł rzemyk, po czym porzucił zajęcie, bo go zmęczyło i znudziło.
...
- Bardziej mnie martwi, że ostatnio [kot] zrobił się złośliwy. [mówi Sławek]
- Belzebub?! - Marylka poruszyła się niespokojnie i wbiła w małżonka błękitne spojrzenie, co zwykle natychmiast dusiło w zarodku wszelkie pretensje.
Tym razem jej nie wyszło, bo Sławek był odwrócony plecami. - Belzebub - potwierdził stanowczo... - Obsikał mi kapcie - wypomniał oskarżycielsko. - Uważasz, że zrobił to z miłości?
- Bo trzeba mu postawić druga kuwetę na dole - powiedziała pośpiesznie Marylka. - Jak mu się bardzo chciało siku, to już nie miał czasu biec na górę... Sławuś! - olśniło ją nagle. - Ale sam zobacz! Belzebub mógł się zsikać na podłogę w hallu, a wybrał twoje kapcie! Wiesz, o czym to świadczy?
- Bardzo jestem ciekaw - mruknął Sławek
- Że kojarzysz mu się z bezpieczeństwem! - oznajmiła Marylka tryumfalnie.
[Sławek] Lipski zastygł w bezruchu i spojrzał ze zgrozą na zadowoloną małżonkę.
- Przewidujesz, że od tej pory będzie sikał na wszystkie moje rzeczy? A jak się mają do tej teorii twoje buty? Pogryzł je, bo uznał, że to ukoi jego lęk przed samotnością?
- Ząbki go pewnie swędziały, a nic innego do gryzienia nie znalazł - stwierdziła Marylka z czułością i wzruszyła ramionami. - Kupie mu jutro jakieś kocie zabawki, to przestanie ..."


Str. 152
"Belzebub, który zażywał relaksu w swoim ulubionym miejscu na szafie pomiędzy nieco przetrzebionymi paprociami, odczekał cierpliwie, aż Lipscy opuszczą kuchnię. Wstał, przeciągnął się porządnie, zeskoczył po maszynie do szycia na podłogę i udał się na przegląd gastronomiczny.
Zaczął od talerzy. Wylizał je starannie. Miska z resztką makaronu go nie zainteresowała. Przeskoczył zgrabnie na szafkę obok kuchenki i poczuł niebiański zapach dobywający się spod byle jak położonej pokrywki. Wetknięcie w szparę języka nic nie dało, zatem kocur, pomagając sobie łapą, pozbył się przeszkody, która z brzękiem spadła na podłogę. Zastrzygł uszami, nasłuchiwał przez chwilę, a potem, uspokojony panującą w domu ciszą, zabrał się do jedzenia. Cebulę i czosnek starał się omijać. Kawałki żółtej papryki i groszek pożerał bez przykrości, ale najbardziej smakował mu kurczak.
Kiedy już w garnku pozostały tylko resztki, które uznał za niejadalne dla uczciwego kota, Belzebub przeskoczył na stół, umył się dokładnie, po czym wrócił na swoje ulubione miejsce na szafie, zwinął się w kłębek i zasnął."
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group